KRZ a wpływy i wydatki – dlaczego system zmusza syndyków do „pracy głupiego”?
KRZ zamiast automatyzować pracę syndyka – zmusza do ręcznego przepisywania danych. Brak szablonów i importu to dziś realny problem systemowy.
Jednym z podstawowych obowiązków syndyka w postępowaniu upadłościowym jest prowadzenie rachunku masy upadłości oraz bieżące ewidencjonowanie wszystkich wpływów i wydatków. To absolutna podstawa – zarówno z punktu widzenia przejrzystości postępowania, jak i późniejszego rozliczenia masy upadłości.
W teorii Krajowy Rejestr Zadłużonych powinien ten proces ułatwiać, porządkować i ujednolicać. W praktyce jednak w obszarze modułu „Wpływy i wydatki” system wciąż zmusza syndyków do wykonywania powtarzalnych, czasochłonnych i całkowicie zbędnych czynności.
To nie jest problem jednostkowy. To kolejny przykład systemowego braku funkcjonalności, który realnie wpływa na efektywność pracy doradców restrukturyzacyjnych.
Rachunek masy upadłości – punkt wyjścia do całego problemu
Każdy syndyk prowadzi rachunek bankowy masy upadłości. To właśnie na tym rachunku rejestrowane są wszystkie zdarzenia finansowe:
wpływy (np. wynagrodzenie upadłego, sprzedaż składników majątku),
wydatki (np. koszty postępowania, opłaty bankowe, wynagrodzenia).
Historia tego rachunku stanowi pełne i uporządkowane źródło informacji o przepływach finansowych w danej sprawie.
Banki od lat oferują możliwość:
eksportu historii rachunku do PDF,
eksportu do CSV,
eksportu do Excel,
eksportu do formatów księgowych.
Oznacza to, że dane są już ustrukturyzowane, gotowe do dalszego przetwarzania i – co najważniejsze – możliwe do automatycznego importu.
KRZ – system, który nie korzysta z danych, które już istnieją
Pomimo tego, że wszystkie dane znajdują się w historii rachunku bankowego, KRZ nie umożliwia ich automatycznego wykorzystania.
W praktyce oznacza to, że syndyk:
otwiera wyciąg bankowy,
wyszukuje konkretną transakcję,
kopiuje dane,
wkleja je do systemu,
ręcznie przypisuje kategorię,
zapisuje wpis.
I powtarza tę czynność dla każdej jednej operacji.
W efekcie dochodzi do sytuacji, w której:
te same dane są przepisywane z jednego miejsca do drugiego – bez żadnej wartości dodanej.
Jest to klasyczny przykład pracy, która powinna być całkowicie zautomatyzowana, a mimo to nadal wykonywana jest ręcznie.
Brak szablonów – powielanie tych samych kategorii w każdej sprawie
Drugim, równie istotnym problemem jest brak możliwości tworzenia własnych szablonów wpływów i wydatków.
KRZ oferuje jedynie ogólne grupy kategorii, natomiast w praktyce każda sprawa wymaga bardziej szczegółowego podziału. Syndyk musi więc za każdym razem tworzyć od nowa te same kategorie, które powtarzają się w niemal każdej sprawie.
Przykład?
Koszty prowadzenia rachunku bankowego.
To wydatek występujący w praktycznie każdym postępowaniu. Mimo to syndyk musi:
wejść w moduł wydatków,
utworzyć kategorię,
nazwać ją,
przypisać ją do konkretnej sprawy.
I zrobić to ponownie… w każdej kolejnej sprawie.
Brakuje podstawowej funkcjonalności:
możliwości stworzenia własnego szablonu kategorii i jego ponownego użycia.
System powinien uczyć się pracy syndyka, a nie ją utrudniać
Współczesne systemy – szczególnie systemy finansowe i księgowe – działają według zupełnie innej logiki.
Pozwalają użytkownikowi:
tworzyć własne schematy,
zapisywać je,
wykorzystywać w kolejnych operacjach,
automatycznie przypisywać zdarzenia na podstawie wcześniejszych danych.
KRZ natomiast działa odwrotnie – zmusza użytkownika do każdorazowego powtarzania tych samych czynności.
Nie uwzględnia:
stylu pracy syndyka,
powtarzalności postępowań,
identycznych kategorii w różnych sprawach.
Brak automatycznego importu – największa luka systemu
Najbardziej niezrozumiały jest jednak brak możliwości importu danych z rachunku bankowego.
To funkcjonalność, która:
istnieje w każdym programie księgowym,
jest standardem rynkowym,
opiera się na prostych mechanizmach (CSV, Excel).
Systemy księgowe potrafią:
rozpoznać wpływ i wydatek,
przypisać kategorię,
powiązać transakcję z określonym zdarzeniem,
uczyć się na podstawie wcześniejszych operacji.
KRZ – mimo że operuje na tych samych danych – nie oferuje żadnej z tych funkcji.
Jak powinno to działać?
Rozwiązanie jest w istocie proste i od lat funkcjonuje w innych systemach.
KRZ powinien umożliwiać:
1. Import wyciągu bankowego
w formacie CSV / Excel,
automatyczne rozpoznanie wpływów i wydatków,
utworzenie listy operacji do zatwierdzenia.
2. System szablonów
własne kategorie syndyka,
możliwość zapisu i ponownego użycia,
przypisanie do wszystkich spraw.
3. Automatyczne przypisywanie transakcji
Na podstawie:
słów kluczowych,
nazw kontrahentów,
powtarzalnych tytułów przelewów.
Przykład:
„Opłata za rachunek” → automatycznie przypisana do kategorii kosztów bankowych.
Efekt: mniej pracy technicznej, więcej pracy merytorycznej
Wprowadzenie tych rozwiązań miałoby natychmiastowy wpływ na pracę syndyków:
eliminacja ręcznego przepisywania danych,
znaczące przyspieszenie pracy,
ujednolicenie sposobu ewidencji,
zmniejszenie ryzyka błędów,
większa przejrzystość postępowań.
System wreszcie zacząłby spełniać swoją podstawową funkcję:
ułatwiać pracę, a nie ją utrudniać.
Sprawozdanie końcowe – podwójna praca bez sensu
Problem wpływów i wydatków wraca również na etapie sporządzania sprawozdania końcowego.
Syndyk:
posiada historię rachunku bankowego,
posiada wyciągi,
posiada dane w systemie,
a mimo to często musi:
ponownie zestawiać te same informacje,
tworzyć dodatkowe dokumenty,
przepisywać dane w kolejnym miejscu.
Powstaje więc zasadnicze pytanie:
czy system ma być centralnym narzędziem pracy, czy tylko kolejnym miejscem do przepisywania danych?
Podsumowanie – system, który powinien działać, a nie absorbować czas
Braki w module „Wpływy i wydatki” KRZ nie są problemem marginalnym. Dotykają codziennej pracy syndyków i wpływają bezpośrednio na efektywność postępowań.
Najważniejsze potrzeby są oczywiste:
możliwość tworzenia własnych szablonów,
automatyczny import danych z rachunku bankowego,
inteligentne przypisywanie transakcji,
eliminacja powtarzalnej pracy.
To nie są rozwiązania innowacyjne.
To są rozwiązania standardowe.
Dlatego kluczowe pytanie brzmi:
dlaczego system, który miał ujednolicić i usprawnić postępowania upadłościowe, wciąż zmusza do ręcznego przepisywania danych?

